środa, 1 lipca 2015

ROZDZIAŁ SZESNASTY

     Obudziłam się. Moje oczy pozostawały zamknięte, bolała mnie głowa. I noga. Właściwie to noga bardziej od głowy. Czułam pod sobą coś twardego. Zaczęłam lekko się ruszać.
     – Nie ruszaj się, idiotko, bo przysporzysz sobie bólu – rzekł zirytowany Malik.
     Chciałam coś powiedzieć, ale moje gardło było jak ta pustynia, na której niedawno przebywaliśmy. Zayn chyba to wyczuł, nie wiem. Może ma zdolności telepatyczne, kto go tam wie. Przyłożył mi bodajże kubek do ust, napiłam się. Otworzyłam też oczy, które zachowywały się jak sklejone klejem. Co za niesforne oczy!
     – Jak miło usłyszeć twój głos tuż po przebudzeniu – zaszydziłam od razu, gdy moje gardło stało się wilgotniejsze.
     Pantera siedział metr ode mnie, oparty plecami o górę siana.
     – Zmieniłem zdanie. – Skrzywił się. – Mogłem nie dawać ci tej wody.
     Rozejrzałam się. Leżałam… na sianie?
     – Gdzie my jesteśmy? – spytałam, unosząc jedną brew do góry; spróbowałam usiąść, ale zakręciło mi się w głowie.
     – W stodole. Była najbliżej, jest niezamieszkana, nikt tu nas nie nakryje.
     A ja myślałam, że to miasto to prawdziwe miasto. Jakże się pomyliłam.
     – Czy wszyscy ludzie Petersona byli nieprzytomni, kiedy ich opuszczaliśmy? – spytałam.
     – Oczywiście – spojrzał na mnie z politowaniem.
     – Ej, chwila… – Uderzyła mnie prawda. – Niosłeś mnie na rękach?
     Popatrzyłam na niego sceptycznie.
     – Nie, targałem za sobą po ziemi – odparł sarkastycznie.
     Ta druga wersja bardziej do niego pasuje. I w końcu boli mnie głowa. Któż to wie? Może tak właśnie było?
     Spojrzałam na nogę; została zabandażowana. I nie bolała mnie tak bardzo jak na początku, co oznaczało leki.
     – Podałeś mi jakieś leki? Skąd je miałeś? I ten bandaż?
     – Z samochodu. Wszystko tam było, dokładnie go przeszukałem. – Wskazał kciukiem na plecak. – Nie martw się, twoją patelnię też zabrałem.
     Zerknęłam na patelnię. Nie wyczyścił jej, aż lśniła od krwi.
     – Specjalnie zostawiłem ci czyszczenie, pomyślałem, że się ucieszysz. – Wyszczerzył się diabelnie.
     – Sukinsyn – mruknęłam i zamknęłam oczy, chcąc o tym zapomnieć. – Która godzina?
     – Środek nocy. Nie byłaś zbyt dużo nieprzytomna.
     Wypuściłam powietrze ze świstem, uniosłam powieki.
     – A ty? Oberwałeś?
     Przyjrzał mi się, trochę z niedowierzaniem.
     – Nie to, żebym się martwiła – zapewniałam go od razu, chociaż była to nieprawda – martwiłam się o niego. – Uratowałeś mi życie, więc po prostu chcę wiedzieć.
     – Nic poważnego.
     Położyłam głowę na sianie. Wkłuwało mi się w ciało, ale dało się to przełknąć. Ważne, że żyję. Ile jeszcze razy wyjdę cało z niebezpieczeństwa? Mój limit powoli zaczyna się kończyć.
     Malik odchrząknął.
     – A ty? – Nie patrzył na mnie. – Jak się czujesz?
     – Ooo, martwisz się? – zaszczebiotałam.
     – Chciałabyś – odpowiedział ostrożnie. – Po prostu zapytałaś o mnie, to poczułem się w obowiązku zapytać o to samo ciebie.
     – No więc cóż, zbyt kolorowo to nie jest – odparłam. – Ale przeżyję.
     – A tylko spróbowałabyś umrzeć.
     Zerknęłam na niego, uśmiechał się bezczelnie. Zaraz odwróciłam wzrok, odchyliłam głowę do tyłu.
     – I co teraz? – zapytałam.
     – No jak to co? Poczekamy tu trochę, aż dojdziemy do siebie, a potem jak najszybciej musimy dotrzeć do Los Angeles. Już niedaleko.
     Znów zapadła między nami cisza, ale po chwili głośno zaburczało mi w brzuchu.
     – Mamy coś do jedzenia? – spytałam od razu.
     Pantera kiwnął głową i rzucił mi bułkę. Suchą, ale zawsze coś. Od razu zabrałam się do konsumowania jej. Podczas tego zajęcia nie ukrywałam się i jawnie gapiłam się na Zayna. On zdawał się niewzruszony, leżał z nogami skrzyżowanymi w kostkach; miał zamknięte oczy. Czy spał? Tego nie wiedziałam, ale wydawało mi się, że nie.
     – Więc należysz do gangu?
     Sama nie wiem, jak to wyszło. Po prostu to pytanie samo uleciało mi z ust.
     – Przecież to już wiesz – odrzekł znudzony z nadal przymkniętymi powiekami.
     – A… dlaczego do niego wstąpiłeś?
     Otworzył jedno oko i spojrzał na mnie z politowaniem.
     – Nie licz na odpowiedź.
     – Nie to nie – mruknęłam. – Wcale nie muszę tego wiedzieć.
     Coś tam wymamrotał pod nosem, ale nie zrozumiałam go. Super. Nie chce rozmawiać – to nie.
     Mijały minuty. Tak cholernie mi się nudziło. Co chwila zmieniałam pozycję, nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca. W końcu ciemnowłosy westchnął i wstał. Podszedł do plecaka i wyjął z niego jakąś butelkę, po czym usiadł przede mną i wcisnął mi ją w ręce. Obejrzałam ją. O! To był alkohol!
     – Na rozluźnienie – mruknął. – I na to, byś w końcu dała mi święty spokój.
     – Masz tego więcej?
     – Drugą butelkę zostawiłem w plecaku. Wszystko znalazłem w tym samochodzie.
     – Przydatny ten samochód – wyraziłam swe zdanie i pierwsza się napiłam.
     Mocne. Naprawdę mocne.
     Po mnie napił się Malik, potem znowu ja i tak na zmianę. Ani się obejrzeliśmy, a w ruch poszła druga butelka, byłam coraz bardziej pijana.
     – Życie w gangu pewnie zapewniało ci niezłych wrażeń – powiedziałam.
     – O tak, adrenalina towarzyszyła mi na prawie każdym kroku. W końcu nawet polubiłem to uczucie.
     – A wcześniej nie lubiłeś?
     Pantera zachichotał.
     – Może nie uwierzysz, ale przed wstąpieniem do gangu, byłem grzecznym i spokojnych chłopakiem.
     – Taki wizerunek nie pasuje do ciebie.
     – Prawda? Aż sam się zastanawiam, czy kiedyś na pewno byłem grzeczny, czy to po prostu mój mózg sam sobie wymyślił tę informację.
     – A po co miałby to robić?
     – Żeby zagłuszyć sumienie.
     – A więc masz sumienie? – zauważyłam zgryźliwie.
     – Bardzo śmieszne. Nawet po alkoholu mam ochotę cię udusić, więc na ciebie na ma lekarstwa.
     – Nie jestem chorobą – warknęłam.
     – Ojej, przepraszam, nie musisz od razu się obrażać.
     – Nie obrażam się, po prostu nie jestem czymś, co należy wyeliminować, jasne?
     – Jesteś jakaś drażliwa na tym punkcie.
     Spojrzałam na niego, na jego wesołe ogniki w oczach. Pijany Zayn różnił się od niepijanego. Po pierwsze, był bardziej skory do rozmowy.
     – To jak: jesteś Chambers czy Chamberlain? – w końcu spytał o to.
     – To jest śmieszna sprawa.
     – Jak na razie mam dużo czasu.
     – Aż tak cię interesuje moja osoba?
     – Mógłbym cię spytać o to samo.
     – Wiesz co? Tak. Interesujesz mnie. Chciałabym poznać wszystkie twoje tajemnice.
     Zamilkł. Zamyślił się, widać było, że trawi tę informację.
     – Jestem dla ciebie tajemniczy?
     – Cholernie tajemniczy.
     – No patrz: ty również jesteś dla mnie zagadką.
     – Cóż za zbieg okoliczności – zaszydziłam, nie mogłam się powstrzymać.
     – To może to zmienimy? – zaproponował.
     Mój mózg wolniej przetwarzał wszystkie fakty.
     – Co masz na myśli? – dopytałam.
     – Może będziemy sobie zadawać po jednym pytaniu, na zmianę?
     Od razu uśmiech rozjaśnił mi twarz.
     – To naprawdę genialny pomysł!
     – Miewam takie – odpowiedział z udawaną skromnością.
     – Dobra, to ja pierwsza. – Ten pomysł naprawdę przypadł mi do gustu i aż się rwałam do realizowania go. – Dlaczego wstąpiłeś do gangu?
     Tak, wiem, znowu o to pytam. Ale tak cholernie mnie to intryguje, że nie mam zamiaru odpuścić. Nawet jeśli przez to staję się nudna.
     – Nie odpuścisz, co? – Spojrzał na mnie krzywo. – No więc było to tak, że potrzebowałem kasy, a tylko ten gang był w stanie zapewnić mi to, czego potrzebowałem.
     – Po co ci była ta kasa?
     Malik uśmiechnął się szeroko.
     – Teraz czas na moje pytanie.
     Przewróciłam oczami.
     – Chambers czy Chamberlain?
     – Upierdliwiec – mruknęłam. – Chamberlain. Po co ci była kasa?
     – Wooow, chwila. Jednak Chamberlain?
     Zayn wyglądał na naprawdę zainteresowanego. Aż tak go ciekawi moje nazwisko? Serio?
     – Odpowiedz na pytanie.
     – Musiałem spłacić długi ojca. Co to był za koleś w Atlancie?
     Wbiłam wzrok w swoje dłonie. Wiedziałam, że o to zapyta. A to taka kiepska sprawa.
     – Mój – przełknęłam ślinę, bo tu pojawiał się dylemat: mój co? – mój przyjaciel.
     Andy, czy on tego chce czy nie, na zawsze pozostanie moim przyjacielem. Choćby nie wiem, co się stało, ja go zawsze będę tak postrzegała.
     – No nie. – Pantera wyglądał na lekko zaskoczonego. – Przecież skakaliście sobie do gardeł!
     – Dlaczego ty musiałeś spłacać długi ojca? – powiedziałam zamiast komentarza na jego odzywkę.
     – Ojca zmarł, a był nałogowym hazardzistą. Pozostawił po sobie pełno długów. Moja mama jest niepełnosprawna, nie pracuje, a moje siostry były zbyt małe, by to one mogły spłacić długi. Ojciec Louisa jest szefem gangu, do którego należę, a Louis to mój kumpel; wszyscy obiecywali mi wielką forsę, więc przystanąłem na to.
     Ale się rozgadał! A ile nowych rzeczy się dowiedziałam! Zayn ma siostry? Ojciec Louisa jest szefem gangu?
     No nieźle.
     – O co poszło w kłótni z twoim przyjacielem? – zapytał, szczerząc się.
     Zupełnie jakby cieszył się tego, że pokłóciłam się z Andy’m…
     – Andy, on… no cóż, znalazł sobie zastępstwo, kiedy ja wyjechałam, tę zdzirę, której imienia nawet nie pamiętam, a może w ogóle go nie poznałam? – mówiłam z nienawiścią. – Nie wiem, co się stało. Może ta suka go zmanipulowała, a może ta jego cholerna nowa paczka miała na niego wpływ. Ale podczas jednego z ich durnych filmików, gdzie pokazywali, jak zajebiście cholernie dobrze się bawi beze mnie, po prostu wyjawił moją jedną tajemnicę. Kiedy go spotkałam, w Atlancie, po prostu mu wszystko wygarnęłam…
     Schowałam twarz w dłoniach. Cholerny Andy. Naprawdę powinnam poznać motywy jego działania.
     – Wyjechałaś skąd? – zapytał z uniesioną brwią.
     To nie twój czas na pytanie, kolego.
     – Od jakiego czasu należysz do gangu? – zignorowałam jego pytanie.
     – Trzech lat – mruknął. – Skąd wyjechałaś?
     – Z Nowego Yorku.
     – Z Nowego Yorku? Co ty, kpisz sobie ze mnie? – spytał nagle zirytowany.
     – Ugh, czekaj na swoją kolej z pytaniem – warknęłam, marszcząc brwi.
     – Nie, bo mam wrażenie, że na każdym kroku mnie oszukiwałaś. Mam rozumieć, że nie jesteś żadną studentką? Dobra, na to wpadłem już dawno, ale nie mieszkasz w Los Angeles?
     – Malik, to nie–
     – Po prostu odpowiedz.
     – Czy w każdej grze musisz łamać zasady? – westchnęłam. – Nie, nie jestem żadną studentką, nie jestem żadną asystentką Nicole i nie, nie mieszkam w LA. I teraz się zamknij, bo ja pytam. Za co siedziałeś w więzieniu?
     – No a za co mogłem siedzieć? Kradzieże, bójki, wandalizm. Ale prawie za każdym razem ojciec Louisa wyciągał mnie z kicia. No. A teraz ja. Dlaczego przyjechałaś do Los Angeles?
     O matko. Największa tajemnica, która do końca wyjazdu miała pozostać tajemnicą, właśnie za chwilę przestanie być wielką tajemnicą. A mogłam nie pić tego cholernego alkoholu, on zawsze rozplątuje mi język.
     – Urządziłam zbyt wielką imprezę – odpowiedziałam zdawkowo, widziałam, że nic mu to nie mówi. – Od zawsze mieszkałeś w Wielkie Brytanii?
     – Praktycznie całe życie – rzekł szybko. – Czyli ty na stałe mieszkasz w NY?
     – Dokładnie. – Kiwnęłam głową. – Mówiłeś, że jesteś niebezpieczny; co więc mógłbyś mi zrobić, gdybym za bardzo zalazła ci za skórę?
     Zlustrował mnie ciemnym wzrokiem.
     – Właściwie to wszystko, Amber, w s z y s t k o. Porwać, zgwałcić, torturować, zabić. Gang wypacza ludzi.
     Zapadła chwila ciszy.
     – Wyjaśnij mi ze szczegółami, dlaczego znalazłaś się w LA – zażądał.
     – To skomplikowane, a ja nie mam–
     – Lepiej zacznij opowiadać, bo czas leci.
     – Sukinsyn – mruknęłam. Zamknęłam oczy, odchyliłam głowę do tyłu. – Dobrze… dobrze. Wiesz już, że mieszkam w Nowym Yorku. No więc odkąd pamiętam, nie byłam dobrą córką. Ale nie mam na myśli tylko nieposłuszeństwa typu: złe oceny w szkole czy wymykanie się na imprezy. Mogę się pochwalić jedynie tym, że nigdy nie ćpałam. Jednak papierosy czy alkohol – z tym jestem zaznajomiona bardzo dobrze. Hej, kojarzysz Harriet Tower, która ostatnio próbowała cię poderwać? Teoretycznie to mój wróg z Nowego Yorku. Wiesz, jak to mówią, jedna jest jeszcze większą suką od drugiej. W każdym razie urządziłam imprezę na zakończenie roku, ojciec akurat wyjechał z tą swoją paniusią Martiną i jej pierdolonym synkiem. Ale wrócili wcześniej, nie zdążyłam ogarnąć domu. A ta impreza… przeszła całe moje oczekiwanie. To było coś typu: czy te strzępy materiału na podłodze to kanapa i fotele; gdzie jest 50 calowy telewizor? Salon to właściwie nadawał się tylko do gruntownego remontu, ale reszta pomieszczeń też nie wyglądała zbyt dobrze. Ojciec się wściekł. Chciał mnie ukarać. Nicole to córka jego kolegi, podobno też była nieposłuszna, więc za karę nie pojechała z rodzicami na wakacje… Więc mój ojciec zaproponował, że na okres wakacji ja się nią zajmę. – Spojrzałam Malikowi prosto w oczy. – Rozumiesz? Zrobił ze mnie służącą. Bo czy to nie jest cholerny paradoks? Całe życie otaczana przez służących, nagle sama staje się służącą? Taka zabawa z tego wyszła, jak cholera!
     Zacisnęłam zęby, bo przez to, że na nowo wszystko analizowałam, coraz bardziej wpadałam w szał. Gdyby nie ojciec, nie byłabym teraz tu. Spędzałabym czas w Nowym Yorku, u boku lojalnego przyjaciela.
     – Zabiłeś człowieka? – spytałam, by odwrócić jego uwagę od mojego życia.
     – Nie bezpośrednio, ale często doprowadzałem do śmierci innych – odpowiedział po namyśle i od razu zadał swoje pytanie, zupełnie jakby nie chciał myśleć o śmierci tych ludzi. – Więc… czyli jesteś bogata?
     Westchnęłam zrezygnowana.
     – Mój ojciec jest milionerem.
     – Noooo, nieźle – rzekł. – To zmienia postać rzeczy.
     Spojrzałam na niego sceptycznie.
     – Czyli?
     – Po pierwsze, wyjaśnia, dlaczego jesteś taka rozwydrzona – odparł z cieniem bezczelnego uśmiechu na ustach. – I dlaczego zawsze musisz postawić na swoim.
     Prychnęłam i niemal zadławiłam się śliną podczas powstrzymywania śmiechu.
     – Wiele można o mnie powiedzieć, ale na pewno nie to, że zawsze stawiam na swoim.
     – Czyżby? – Uniósł jedną brew. – Bo ja myślę, że jesteś uparta jak cholera.
     – Bycie upartym to jedno, a stawianie na swoim to drugie. Nie widzisz różnicy?
     Malik się nie odezwał. Westchnęłam. Wbiłam wzrok w pustą butelkę po alkoholu i zapragnęłam znowu się napić. Szkoda, że już wszystko wypiliśmy.
     – Czy ty i Styles macie jakiś zakład dotyczący mnie?
     Nie wiem, skąd nagle mi to przyszło do głowy. Ale pomyślałam o naszym seksie i pocałunku jeszcze w LA i o zachowaniu Harry’ego.
     – A tak się składa, że tak.
     Natychmiast na niego spojrzałam, on już lustrował mnie swym ciemnym wzrokiem. Ten jego uśmieszek znowu zaczął działać mi na nerwy.
     – Mów dalej – ponagliłam go.  
     – Odkąd cię zobaczyliśmy, wiedzieliśmy, że będziesz trudna do zdobycia. A my z Harrym potrzebowaliśmy rozrywki. Więc założyliśmy się o to, który pierwszy cię przeleci.
     Nie wiadomo dlaczego – serce zaczęło mi bić jak oszalałe.
     – O – powiedziałam.
     Podświadomie już to wiedziałam, dlatego nie byłam jakoś mocno zaskoczona. Czy byłam wściekła? Trochę. W końcu jestem człowiekiem, a nie przedmiotem.
     – Nic więcej nie powiesz? – spytał Pantera z niedowierzaniem. – Żadnych: „pożałujesz sukinsynie”?
     – Czyli dlatego się ze mną przespałeś? – spytałam ze złością w głosie. Złością starałam się ukryć żal, bo ja jego pragnęłam. I to każdą cząstką mojego ciała. I to naprawdę smutne, jeśli on tego nie odwzajemnia.
     Odwrócił wzrok.
     – Już dawno przestałem myśleć o zakładzie – przyznał. Uniosłam brwi. – Właściwie to przestał mnie on obchodzić po naszym pocałunku, kiedy Styles nam przeszkodził.
     Przerwał, a ja wstrzymałam oddech. Czuję, że to mi się spodoba.
     – Dlaczego? – Za długo milczał. A ja jestem niecierpliwa.
     – Ponieważ mnie pociągasz. Pragnę cię. Cholera i to tak mocno, że czasami nie mogę wytrzymać.
     To wyznanie sprawiło, że znieruchomiałam i rozkoszowałam się tymi słowami. Wtedy jednak przypomniał mi się „incydent” tuż po naszym seksie przy samochodzie, kiedy to polazł do innej laski.
     – Ach tak? – zirytowałam się. Czy na pewno powiedział prawdę? Przecież po nim można się spodziewać wszystkiego. – Dlaczego, w takim razie, poszedłeś pieprzyć się z tamtą szmatą tuż po naszym seksie?
     Otworzył usta, a potem je zamknął. Przeczesał dłońmi włosy i wcale nie poczułam przez to chęci, bym sama wplątała mu ręce w jego włosy.
     – Powiem ci szczerze, że nie ma logicznego wyjaśnienia. Zobaczyłem tamtą dziewczynę i po prostu… spodobała mi się, to fakt. Chciałem sprawdzić, czy będzie mi z nią tak dobrze, jak z tobą.
     – Zajebiście, naprawdę – warknęłam. – I tak cię nie rozumiem. Nie powinieneś tego robić tuż po seksie ze mną! Tak się po prostu, kurwa, nie robi!
     – No nie mów, że jesteś zazdrosna – powiedział z rozbawieniem. I d i o t a. On naprawdę nie rozumie.
     – Ja pierdole, ale z ciebie dupek. Potrafisz wszystko spieprzyć.
     Wstałam chwiejnie i skierowałam się w stronę wyjścia.
     – A ty–
     – Nawet się do mnie nie odzywaj!
     Odetchnęłam głęboko, gdy już znalazłam się na świeżym powietrzu. Alkohol nadal buzował w moich żyłach, ale już czułam zbliżającego się kaca.
     I do tego jeszcze Malik. Człowiek–zagadka. Choć teraz wiem więcej o nim, nadal czuję, jakbym nie wiedziała tak naprawdę nic.
     Spojrzałam w górę na bezchmurne, nocne niebo. Wpatrywałam się w gwiazdy jak urzeczona, w dużych miastach rzadko kiedy je widać, a są naprawdę przepiękne.
     Uspokoiłam się. Wolałam nie myśleć zbyt dużo o Maliku, bo jest szansa, że znowu się wścieknę. Chociaż nie wiem, czy uda mi się o nim NIE myśleć.
     Wróciłam do środka, Pantera leżał spokojnie, a jego oddech był miarowy. Wydawało mi się, że spał, ale przecież równie dobrze mógł udawać. W każdym razie ten widok powinnam sobie zapamiętać. Wyglądał w tym momencie niemal  u r o c z o. A to słowo nijak do niego nie pasuje. Malik uroczy? W którym miejscu? A jednak podczas snu byłam skłonna opisać go właśnie tym słowem.
     Dziwne.
   Usłyszałam za sobą jakiś szelest, więc obróciłam się gwałtownie, tyle że przy tym uderzyłam moją chorą nogą o snop siana. Niby nie powinno zaboleć, ale mnie zabolało i to porządnie.
     – Niech to, kurwa, szlag – zaklęłam.
     Wbiłam wzrok w szczura, który narobił hałasu i sprawił, że się uderzyłam.
     – Wynoś się, bo cię zjem – warknęłam i wyszczerzyłam zęby, a szczur uciekł.
     Westchnęłam krótko. Położyłam się niedaleko Pantery, nie szczędząc przekleństw.
     – Czy mi się wydawało, czy polujesz na szczura? – nagle Zayn spytał.
     Oczy cały czas miał zamknięte.
     – Nie wiem, o czym mówisz.
     – Jesteś naprawdę intrygującą osobą – mruknął. – Aż sam nie wiem, czy chcę, byśmy dotarli do Los Angeles.
     Zatkało mnie. On gada przez sen? Czy co?
     – Zayn? – wyszeptałam. Dziwnie się wypowiadało jego imię.
     – Lubię, jak wymawiasz moje imię – znów mruknął.
     – Czy ty śpisz?
     Ale już mi nie odpowiedział, ani nie powiedział nic sam z siebie.
     Nie do końca rozumiałam, co tu się właśnie stało.
     Ale jedno jest pewne: uroczy to jedyne określenie, jakim mogę go opisać.
     Mam nadzieję, że Malik nigdy nie dowie się, że go tak nazwałam.
______________________________________

Naprawdę przepraszam za tak długą nieobecność! Wybaczycie mi, prawda? :(
Mam nadzieję, że ktoś tu został i czekał. Że te osoby, które tak gorliwie wypytywały o następny rozdział, nadal tu są. Musicie wiedzieć, że bardzo Wam dziękuję za zainteresowanie, bo gdyby nie Wy, to ja nie wiem, czy już dziś dodałabym rozdział. Być może musielibyście czekać jeszcze dłużej... 
Rozdział nie jest długi, ale nie chciałam , żebyście czekali jeszcze dłużej i dlatego napisałam tylko tyle i zdecydowałam się to dodać. Mam nadzieję, że choć trochę jesteście usatysfakcjonowani.
Uwielbiam Was, pamiętajcie! xoxo

21 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze że dodałaś! Już nie mogłam się doczekać bo twoje opowiadanie jest naprawdę inne i fajne :) jakoś wydaje mi sie że Zayn taki troszkę potulniejszy się zrobił hahaha xD a jak przeczytałam że mają alko i jeszcze to wszystko piją to myślałam że rzucą się na siebie a tu takie zaskoczenie ❤️ miło że sobą porozmawiali i poopowiadali o sobie :)
    Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera, no faktycznie jest taki jakiś potulniejszy. To źle. XD Muszę się pilnować przy pisaniu następnego rozdziału, by już taki nie był. :D
      Dziękuję bardzo xoxo

      Usuń
  2. nareszcie!! i to jeszcze takie wyznania... woah ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stwierdziłam, że muszą sobie wszystko wyjaśnić... Już i tak mi się miesza, co kto o sobie już wie, dlatego muszę się bardzo pilnować. ^_^

      Usuń
  3. Jejuuu rozdział cudowny i dodałas go jeszcze w moje urodziny *.* szkoda tylko że nie miałam czasu go wczoraj przeczytać :( no ale już nadrobiłam zaległości i WOW! Nareszcie sb pogadali i wgl wszystko się zaczyna układać chociaż pewnie znowu gdzieś namieszasz żeby było ciekawiej, ale to nie zmienia faktu że cuuuudownie piszesz i mimo że ledwie skończyłam czytać ten rozdział to już się nie mogę doczekać kolejnego ;)
    Także życzę duuuzo weny i czasu i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego! <3
      I bardzo dziękuję za miłe słowa! ^_^

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję :* i nie masz za co dziękować należało Ci się <3

      Usuń
  4. Świetny rozdział! Mam nadzieję, że następny pojawi się już wkrótce, bo chyba nie wytrzymałabym z ciekawości! Ostatnio również zastanawiałam się nad tym z ok. ilu rozdziałów będzie się składać opowiadanie? Liczę na twoją odpowiedź!
    Pozdrawiam,
    Mrs.Duffy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ostatnio właśnie nad tym myślałam i przewiduję ok. 25 rozdziałów, ale nic nie jest jeszcze powiedziane oczywiście. ^_^

      Usuń
  5. Warto było czekać na rozdział bo jest ZAJEBISTY. I huj inaczej nie skomentuje. Wybacz , że wcześniej nie komentowałam , ale jestem nowa na blogu. Jeśli byłoby Ci łatwiej to pisz krótsze posty ale częściej wstawiaj.
    /Natasza

    OdpowiedzUsuń
  6. ciesze sie ze czekalam tyle bo warto!!!! czekam na nexta <3 Jula

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jest świetny :D Czekam na nexta:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy możemy spodziewać się następnego rozdziału bo tęsknię? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to jeszcze nawet go nie zaczęłam :(
      Wstyd :(

      Usuń
  9. Wspaniały rozdział. ;) kiedy będzie next?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś genialna rozdział boski ale kiedy następny bo już się niecierpliwię bardzo proszę szybkooo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas mi wstyd, bo do tej pory nawet go nie zaczęłam. :( :( Jakoś nie mam głowy do pisania, ale postaram się spiąć. :( :(

      Usuń
  11. Hej!
    Trochę głupio mi się tak dopisywać
    , ale czy możemy spodziewać się rozdziału w najbliższym czasie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej kiedy rozdział? Niemoge się już doczekać, ubóstwiam twoje opowiadanie. Zostaw choć informacje za ile możemy się go spodziewać proszę....

    OdpowiedzUsuń